Dziś obżeraliśmy się z Dionizem jeżynami. Zdumiewające!!! Druga połowa września. Klimat całkiem zwariował.
Dionizy to dalmatyńczyk. Imię ma po moim ukochanym kocurze. Podrzucono mi go na podwórko 8 marca 2014 roku. Miał wtedy ok. 2 miesiące. Jestem kociarz i nie znam się na psach. Chciałem go oddać, ale nikt z moich znajomych go nie chciał, bo każdy ma co najmniej jednego zwierzaka, więc został. Uprawiamy długodystansowe wędrówki po okolicy. Zwykle ok. 5-8 km dziennie. Ten blog jest zapisem naszych wędrówek.





Brak komentarzy :
Prześlij komentarz